Perfekcjonizm w bieganiu często przychodzi po cichu. Zaczyna się od dobrych intencji: chęci regularności, trzymania się planu, „robienia wszystkiego jak należy”. Z czasem jednak granica się zaciera i bieganie – zamiast wspierać zdrowie i samopoczucie – staje się kolejnym obszarem presji. Pojawia się napięcie, poczucie winy, a nawet lęk przed treningiem. Właśnie wtedy warto zadać sobie pytanie: czy naprawdę muszę biegać idealnie, żeby było to coś warte?
Perfekcjonizm treningowy rzadko ma formę ambicji sportowej. Częściej objawia się w codziennych myślach i zachowaniach:
„Skoro nie zrobię całego treningu, to nie ma sensu wychodzić”,
„Tempo było za wolne, więc ten bieg się nie liczy”,
„Jestem zmęczona, ale plan mówi, że dziś trzeba”,
„Opuściłam jeden trening – wszystko stracone”.
W efekcie bieganie przestaje być elastyczne i zaczyna przypominać obowiązek, który trzeba „zaliczyć”.
Organizm nie funkcjonuje jak wykres rosnący w linii prostej. Forma faluje, regeneracja bywa różna, a życie codzienne nie zawsze współpracuje z planem. Perfekcjonizm:
zwiększa ryzyko przeciążeń i kontuzji, bo ignorujesz sygnały zmęczenia,
zaburza regenerację, bo odpoczynek zaczyna być postrzegany jako „słabość”,
obniża motywację, bo każdy trening jest oceniany zamiast przeżywany,
prowadzi do zniechęcenia i długich przerw.
Paradoks polega na tym, że osoby najbardziej „zdyscyplinowane” często najczęściej wypadają z regularności.
Bieganie „wystarczająco dobre” to takie, które:
bierze pod uwagę aktualny stan ciała i głowy,
pozwala trenować regularnie przez miesiące i lata,
nie wymaga ciągłego udowadniania czegokolwiek,
wspiera zdrowie fizyczne i psychiczne.
To podejście, w którym trening nie jest testem charakteru, ale narzędziem dbania o siebie.
Plan ma dawać kierunek, a nie wywoływać stres. Jeśli w danym dniu:
skrócisz trening,
zwolnisz tempo,
zamienisz bieg na spacer lub regenerację,
to nie „łamiesz planu”. Ty go dostosowujesz. Elastyczność nie niszczy procesu treningowego – ona sprawia, że jest on realny do utrzymania.
Trzy spokojne, „nieidealne” treningi w tygodniu są znacznie cenniejsze niż jeden perfekcyjny, po którym potrzebujesz kilku dni przerwy. Regularność:
buduje wydolność,
zmniejsza ryzyko kontuzji,
wzmacnia zaufanie do własnego ciała.
Bieganie to proces adaptacji, a nie egzamin, który trzeba zdać bezbłędnie.
Zmiana podejścia nie musi być radykalna. Wystarczą drobne przesunięcia myślenia:
traktuj trening jako informację, nie ocenę,
zamień pytanie „czy było idealnie?” na „czego dziś potrzebowało moje ciało?”,
zaplanuj w tygodniu treningi z założeniem „na tyle, na ile się da”,
doceniaj samo wyjście na bieg – niezależnie od tempa i dystansu.
Czasem największym krokiem naprzód jest świadome zrobienie kroku w tył.
Kobiety bardzo często łączą trening z wieloma rolami: zawodowymi, rodzinnymi, społecznymi. Perfekcjonizm bywa formą nadodpowiedzialności – także wobec siebie. Tymczasem bieganie powinno być przestrzenią regeneracji, a nie kolejnym obszarem kontroli. Szczególnie po 40. roku życia, gdy regeneracja, równowaga hormonalna i dobrostan psychiczny odgrywają kluczową rolę.
Nie musisz biegać idealnie, żeby robić postępy. Wystarczy biegać wystarczająco dobrze – z uważnością, elastycznością i szacunkiem do własnych granic. To właśnie takie podejście sprawia, że bieganie zostaje z Tobą na lata, zamiast kończyć się frustracją i przerwami.
Bieganie nie ma być perfekcyjne. Ma być Twoje!
Biegaczka ultra, z zawodu jest nauczycielką wychowania fizycznego. Jej wyniki i sukcesy są znane w biegowym świecie. Sylwia jest 9 kobietą w Polsce według rankingu Rate My Trail (783 punkty). Należy do elity polskich biegaczek ultra.
Perfekcjonizm w bieganiu często przychodzi po cichu. Zaczyna się od dobrych intencji: chęci regularności, trzymania się planu, „robienia wszystkiego jak należy”. Z czasem jednak granica się zaciera i bieganie – zamiast wspierać zdrowie i samopoczucie – staje się kolejnym obszarem presji. Pojawia się napięcie, poczucie winy, a nawet lęk przed treningiem. Właśnie wtedy warto zadać sobie pytanie: czy naprawdę muszę biegać idealnie, żeby było to coś warte?
Pierwszy maraton to nie tylko 42,195 km, ale miesiące przygotowań, decyzji i nauki własnego ciała. Odpowiedni plan, spokojne budowanie formy, regeneracja i właściwe nastawienie są kluczem do tego, by stanąć na starcie bez strachu i dobiec do mety z satysfakcją. Sprawdź, na co zwrócić uwagę, przygotowując się do swojego pierwszego maratonu, i jak trenować mądrze, by ten dystans stał się wyzwaniem — a nie walką o przetrwanie.
Zawroty głowy, osłabienie czy „pustka w głowie” po treningu mogą być sygnałem spadku ciśnienia po wysiłku. Choć często nie jest to groźne, warto wiedzieć, kiedy to naturalna reakcja organizmu, a kiedy znak, że trzeba zwolnić i zadbać o regenerację.
Dowiedz się, co piszczy w nowej kolekcji i nad czym aktualnie pracujemy! Bądź na bieżąco z promocjami i informacjami z wnętrza firmy. Obiecujemy tylko najbardziej kolorowe newsy :)
Progres W. Izbicki, N. Sztandera, Ż. Adamus Spółka Jawna
Jana III Sobieskiego 16, 32-650 Kęty
Copyright © Nessi. All rights reserved.