Bieganie na czczo to temat, który regularnie wraca wśród biegaczek – szczególnie tych, które trenują rano lub szukają „dodatkowych” korzyści treningowych. Jedni je chwalą, inni zdecydowanie odradzają. Jak jest naprawdę? Jak zwykle w bieganiu: to zależy od osoby, celu i sposobu wykonania treningu.
Bieganie na czczo oznacza trening wykonany bez wcześniejszego posiłku, najczęściej po nocnej przerwie od jedzenia. Organizm ma wtedy niższy poziom glikogenu, a większą część energii czerpie z tłuszczów.
To nie jest „lepsza” ani „gorsza” forma biegania — to jedno z narzędzi, które może mieć sens w określonych warunkach.
Bieganie na czczo sprawdzi się najlepiej u osób, które:
biegają krótko i spokojnie (zwykle 20–40 minut),
wykonują trening w formie rozbiegania, a nie mocnych akcentów,
mają już pewne doświadczenie biegowe i znają reakcje swojego organizmu,
dobrze tolerują poranny wysiłek bez jedzenia,
chcą poprawić elastyczność metaboliczną (czyli zdolność organizmu do korzystania z różnych źródeł energii).
Dla wielu biegaczek poranny, spokojny bieg na czczo bywa lekki, „czysty” i mentalnie przyjemny — bez uczucia ciężkości w żołądku.
Bieganie bez jedzenia nie jest polecane, jeśli:
dopiero zaczynasz przygodę z bieganiem,
planujesz trening intensywny, długi lub wymagający,
masz skłonność do zawrotów głowy, osłabienia lub spadków cukru,
biegasz bardzo wcześnie i czujesz silne zmęczenie,
jesteś w fazie cyklu, w której energia naturalnie spada,
Twoim celem jest poprawa szybkości lub siły.
U początkujących bieganie na czczo często kończy się szybkim zmęczeniem, gorszą techniką biegu i zniechęceniem — a tego na starcie warto unikać.
Jeśli chcesz spróbować, warto pamiętać o kilku kluczowych zasadach:
tylko spokojne tempo – bez zadyszki i „ciśnięcia”,
krótki czas trwania – zwykle do 40 minut,
nawodnienie – szklanka wody przed wyjściem to minimum,
brak presji – jeśli danego dnia czujesz, że to nie działa, zjedz coś lekkiego,
posiłek po biegu – uzupełnienie energii po treningu jest kluczowe.
Bieganie na czczo ma sens tylko wtedy, gdy czujesz się po nim dobrze, a nie wyczerpana.
To jedno z najczęstszych pytań. Owszem, podczas takiego biegu organizm częściej sięga po tłuszcz jako źródło energii, ale nie oznacza to automatycznie lepszej redukcji tkanki tłuszczowej. Kluczowe są:
regularność treningów,
całkowita ilość ruchu w tygodniu,
regeneracja i sposób odżywiania w ciągu dnia.
Bieganie na czczo nie jest magicznym rozwiązaniem, a jedynie opcją, która może — ale nie musi — pasować do Twojego stylu życia.
Bieganie na czczo może być wartościowym elementem treningu, ale nie jest obowiązkiem ani wyznacznikiem „lepszego” biegania. Sprawdza się głównie przy krótkich, spokojnych rozbieganiach i u osób, które dobrze je tolerują. Jeśli powoduje osłabienie, spadek energii lub frustrację — to znak, że Twój organizm potrzebuje paliwa.
Najlepszy trening to taki, który pozwala Ci biegać regularnie, zdrowo i z przyjemnością — niezależnie od tego, czy przed biegiem zjesz śniadanie, czy nie.
Biegaczka ultra, z zawodu jest nauczycielką wychowania fizycznego. Jej wyniki i sukcesy są znane w biegowym świecie. Sylwia jest 9 kobietą w Polsce według rankingu Rate My Trail (783 punkty). Należy do elity polskich biegaczek ultra.
Interwały mają wśród początkujących biegaczek złą reputację. Kojarzą się z zadyszką, bólem nóg i treningiem „nie do przeżycia”. Bardzo często wynika to z jednego powodu: interwały są wprowadzane za wcześnie albo wykonywane zbyt intensywnie. Tymczasem dobrze zaplanowane interwały mogą być wartościowym narzędziem również na początku – pod warunkiem, że są dopasowane do realnych możliwości organizmu.
Bieganie na czczo to temat, który regularnie wraca wśród biegaczek – szczególnie tych, które trenują rano lub szukają „dodatkowych” korzyści treningowych. Jedni je chwalą, inni zdecydowanie odradzają. Jak jest naprawdę? Jak zwykle w bieganiu: to zależy od osoby, celu i sposobu wykonania treningu.
Perfekcjonizm w bieganiu często przychodzi po cichu. Zaczyna się od dobrych intencji: chęci regularności, trzymania się planu, „robienia wszystkiego jak należy”. Z czasem jednak granica się zaciera i bieganie – zamiast wspierać zdrowie i samopoczucie – staje się kolejnym obszarem presji. Pojawia się napięcie, poczucie winy, a nawet lęk przed treningiem. Właśnie wtedy warto zadać sobie pytanie: czy naprawdę muszę biegać idealnie, żeby było to coś warte?
Dowiedz się, co piszczy w nowej kolekcji i nad czym aktualnie pracujemy! Bądź na bieżąco z promocjami i informacjami z wnętrza firmy. Obiecujemy tylko najbardziej kolorowe newsy :)
Progres W. Izbicki, N. Sztandera, Ż. Adamus Spółka Jawna
Jana III Sobieskiego 16, 32-650 Kęty
Copyright © Nessi. All rights reserved.