W piątek, 22.10, Zespół Nessi miał do wykonania niestandardowe zadanie. Tym razem nie chodziło o kreatywną promocję czy spakowanie stosu paczek. Nadszedł czas na integrację z rykiem silników w tle! Kto pokolorował dzień na różowo, kto stanął na podium i co jeszcze się wydarzyło?
O 14 stawiliśmy się przed budynkiem toru kartingowego Zyg Zak Karting. Powietrze buzowało od pozytywnych fluidów, które pozostały z nami do końca dnia. Czy już wtedy zastanawialiśmy się, kto okaże się czarnym koniem tego wyścigu? Być może :) Przygodo, nadciągaj!
W środku czekało na nas wielkie WOW! Przeszklona ściana z widokiem na tor chyba dawno nie przeżywała takiego oblężenia – fotografowaliśmy wszystko, zagrzewając się przy okazji do boju i oglądając z zaciekawieniem miejsce, gdzie za chwilę mieliśmy się znaleźć. Jak będzie „po drugiej stronie lustra”? Założyliśmy kominiarki: drużyna magazynowa dostała te szybsze, czerwone, a marketing musiał obejść się smakiem i założyć czarne. Jeszcze tylko szybkie szkolenie, żeby dowiedzieć się, jakimi flagami będzie machała do nas obsługa toru iii… jazda!
Na pierwszy ogień poszedł marketing, później jazdę treningową zaliczyła czerwona drużyna. Gosia i Madzia wyróżniały się spośród wszystkich zawodników, a ich różowe bluzy śmigały to tu, to tam, przysparzając wszystkim radości. Krzyków z balkonu nie było co prawda słychać na torze, ale musicie uwierzyć na słowo, że dopingowaliśmy się nawzajem na maksa! Wystrzały z silników, pisk opon, przepychanki na torze i tablica wyników rozgrzana do czerwoności – tak wyglądała sesja treningowa.
Emocje rozgorzały, kiedy zespoły stanęły do wyścigu w ramach drużyn: skończyło się badanie toru i testowanie możliwości gokartów, a zaczęła się prawdziwa walka o to, kto pojedzie w finałowym wyścigu. Wszystkie barwy Nessi kolorowały tor, kiedy zawodnicy wchodzili w ostre zakręty, wjeżdżali na górny poziom i z kosmiczną prędkością pokonywali ostatnią prostą. Nadszedł czas, by 10 najostrzejszych zawodników zmierzyło się w Grande Finale! Oktany płynące w żyłach, kaski na głowach i… poszli! Żarty się skończyły, pojawiły się za to flagi ostrzegawcze, były przypadkowe i celowe “muśnięcia” zderzaków… Ostra jazda! Ostatecznie na podium stanęli: Grzegorz, Łukasz i Żaneta, a walka trwała do ostatniego metra. Dosłownie: różnica czasu pomiędzy pierwszym a trzecim miejscem to… 0,033 s! Istne szaleństwo. Jeszcze tylko kilka zdjęć i… nadszedł czas na dalszą część integracji.
Wskoczyliśmy w eleganckie stroje i przenieśliśmy się do Kęt. To tutaj bije serce firmy, więc widujemy się w biurze, jednak tym razem plany były inne. Spotkaliśmy się w Restauracji Rycerskiej – po tak zaciętej rywalizacji nadszedł czas, by zaspokoić głód. Pyszne jedzenie i lokalne trunki pojawiły się na stole; nie zabrakło też przemowy Wojtka, która podkreśliła uroczysty charakter tego dnia. Miłe słowa zagryźliśmy tortem, a nasze rozmowy i śmiech rozbrzmiewały w jednej z sal przez kolejne godziny. Czy to był świetnie spędzony, wspólny czas? Zdecydowanie! Czy odważyliśmy się na wspólne śpiewy i tańce? Być może! Co było w Rycerskiej, niech pozostanie w Rycerskiej!
Zespół Nessi Sportswear tworzą same barwne osobowości, żywiołowe i mocne charaktery. Udało nam się wspólnie pokolorować Bielsko-Białą i Kęty, poznając się przy okazji jeszcze lepiej. Mamy apetyt na więcej, a kolejna okazja do wspólnego wyjścia nadarzy się już niedługo… Kiedy? W przyszłym roku wydarzy się coś ważnego dla całej firmy. Chcecie wiedzieć, co to będzie? Śledźcie nasze kanały social media, a nic Was nie ominie!
W Nessi odpowiada za komunikację marki. Z wykształcenia dziennikarka i filolożka. Miłośniczka podróży, górskich wycieczek i bliskości z naturą. Wieczorami ćwiczy fitness, składa klocki Lego, czyta. Mama dwójki dzieci, Tymka i Kaliny. Pańcia Tekili, suczki adoptowanej ze schroniska.
Interwały mają wśród początkujących biegaczek złą reputację. Kojarzą się z zadyszką, bólem nóg i treningiem „nie do przeżycia”. Bardzo często wynika to z jednego powodu: interwały są wprowadzane za wcześnie albo wykonywane zbyt intensywnie. Tymczasem dobrze zaplanowane interwały mogą być wartościowym narzędziem również na początku – pod warunkiem, że są dopasowane do realnych możliwości organizmu.
Bieganie na czczo to temat, który regularnie wraca wśród biegaczek – szczególnie tych, które trenują rano lub szukają „dodatkowych” korzyści treningowych. Jedni je chwalą, inni zdecydowanie odradzają. Jak jest naprawdę? Jak zwykle w bieganiu: to zależy od osoby, celu i sposobu wykonania treningu.
Perfekcjonizm w bieganiu często przychodzi po cichu. Zaczyna się od dobrych intencji: chęci regularności, trzymania się planu, „robienia wszystkiego jak należy”. Z czasem jednak granica się zaciera i bieganie – zamiast wspierać zdrowie i samopoczucie – staje się kolejnym obszarem presji. Pojawia się napięcie, poczucie winy, a nawet lęk przed treningiem. Właśnie wtedy warto zadać sobie pytanie: czy naprawdę muszę biegać idealnie, żeby było to coś warte?
Dowiedz się, co piszczy w nowej kolekcji i nad czym aktualnie pracujemy! Bądź na bieżąco z promocjami i informacjami z wnętrza firmy. Obiecujemy tylko najbardziej kolorowe newsy :)
Progres W. Izbicki, N. Sztandera, Ż. Adamus Spółka Jawna
Jana III Sobieskiego 16, 32-650 Kęty
Copyright © Nessi. All rights reserved.