Cześć! Nazywam się Aneta Czepek. W listopadzie 2023 r. zaledwie po 7 miesiącach trenowania zostałam mistrzynią Polski w Bulgarian Bag! Przeczytajcie, jak do tego doszło!
Cześć! Nazywam się Aneta Czepek. W listopadzie 2023 r. zaledwie po 7 miesiącach trenowania zostałam mistrzynią Polski w Bulgarian Bag! Przeczytajcie, jak do tego doszło!
Mam 40 lat i jestem mamą nastolatka. Sport w moim życiu towarzyszy mi od dawna. Razem z moją siostrą bliźniaczką lubimy żyć aktywnie i nie zamykamy się w jednej dyscyplinie sportowej. Bieganie, rajdy kolarskie, jazda na nartach, biegówkach czy spacery z kijkami po lesie to to, co uwielbiam robić.
Siłownia, sala treningowa były mi obce. Zdecydowanie wolałam przestrzeń, naturę i sporty na otwartym powietrzu, niż trening w czterech ścianach. Za stara na siłownię? Być może tak właśnie myślałam 😅 Aż do momentu kiedy mój syn zamienił boks na treningi siłowe i ja, zamiast siedzieć w aucie i czekać na niego, postanowiłam też spróbować! Przepadałam i uzależniłam się bardzo szybko. Postanowiłam też spróbować zajęć grupowych z workiem bułgarskim, no i to był strzał w 10!
Jeśli ktoś patrzy z boku to machanie workiem bułgarskim wyglądać dość śmiesznie. Gwarantuję Wam jednak, że podczas tego treningu można się nieźle zmęczyć, angażując w pracę wszystkie mięśnie. Jego ciężar dostosowuje się do rodzaju ćwiczeń.
Tak mnie wciągnęły te treningi, że każdego dnia o poranku spotykaliśmy się z grupą przyjaciół na wspólne spalanie kalorii. Worek bułgarski naprzemiennie z kulami i obwodem – w ten sposób budowałam siłę. Po jakimś czasie trener zaproponował udział w Międzynarodowych Mistrzostwach Polski.
Ja lubię takie wyzwania, więc zgodziłam się bez zastanowienia. Czy się bałam? No pewnie, nie wiedziałam przecież czy dam radę. Jednak widząc, jak bardzo polubiłam te treningi, uznałam, że nie ma granicy wieku, stażu, czy jakichkolwiek innych barier. Za każdym razem po treningu byłam uśmiechnięta, dodawało mi to skrzydeł, pokochałam to całym sercem. I zaczęłam wierzyć, że to może cię udać.
Pierwszym krokiem do sprawdzenia siebie było podejście do zawodów rangi Elite Fit Bulgarian Bag. Po pół roku treningów zaliczyłam go bez problemu j wymachałam koszulkę, o której marzy sporo osób, trenujących tę dyscyplinę sportu. Tydzień później ambitnie podeszłam do Elite Strong, z workiem o wadze 8 kg i to tez ukończyłam z pełnym sukcesem! 623 machnięcia dały mi nieoficjalny, najlepszy wynik w Polsce! To było dopiero coś! Kategoria Strong i jeszcze najlepsza!
18 listopada przyszedł czas na Międzynarodowe Mistrzostwa Polski Bulgarian Bag Championship. Tu już wiedziałam, że będzie ogromna rywalizacja, bo startują tylko najlepsi z najlepszych. Stres ogromny, a w głowie myśl, żeby tylko to przeżyć i nie zejść na zawał. W moim wieku to już jest możliwe😂 Czy czułam się gotowa na rywalizację? Nie, bo treningowo z nikim nie rywalizowałam. No może sama ze sobą, budując siłę i starając się robić więcej i szybciej z treningu na trening, ale wiedziałam, że jak nie podejmę wyzwania, to będę bardzo żałować. Tego klimatu i rywalizacji nie da się opisać. Zdaję sobie sprawę, że większość z Was, albo nawet wszyscy, nie wiecie, jak wyglądają Mistrzostwa Bulgarian Bag 😊 Także teraz kilka słów tylko o nich.
W Mistrzostwach można wziąć udział w 3 kategoriach - w zależności od zaawansowania, siły i wytrenowania. Kategorie różnią się między sobą ciężarem worka: Fit, Strong, Extreme.
Kobiety: Fit - worek o wadze 5 kg, Strong 8 kg, Extreme 12 kg.
Mężczyźni: Fit - worek o wadze 8 kg, Strong 12kg, Extreme 17 kg.
Ja od początku treningów bulgarian bag, machałam workiem o wadze 8 kg - to waga, z którą konkretnie można się zmęczyć na treningach. Wiedziałam, że jeżeli uda mi się osiągnąć cel i stanąć na podium bez względu na miejsce, to tylko ta waga i kategoria Strong zaspokoi moje ambicje.
7 miesięcy – zaledwie tyle trwa moja przygoda z workiem bułgarskim. Krótko, bo dziewczyny, które brały udział w mistrzostwach, trenowały od dobrych kilku lat! Jak widać, moja zawziętość, determinacja, skupienie na celu i systematyczność sprawiły, że nie było dla mnie rzeczy niemożliwych. Nawet Wam - moja Nessi rodzino - obiecałam, że przywiozę medal! I tak zrobiłam.
24 minuty pracy - tyle stoisz na pomoście i machasz workiem. 5 różnych ćwiczeń w określonym czasie - starasz się uzyskać jak największą ilość zaliczonych przez sędziego, poprawnie technicznie wykonanych ćwiczeń. Zmęczenie - nie jestem w stanie go opisać, jest tak duże, że z zawodów pamiętam początek i koniec, swoje myśli w trakcie, co zrobić, żeby odłączyć się od bodźców dochodzących z każdej strony, wyłączyć głowę i robić swoje. Masz wrażenie, że twoje ciało jest za małe na opuchnięte z bólu mięśnie, że rozerwie Ci przedramiona. 591. Tyle zaliczono mi wymachów workiem, a tym samym zdobyłam podium, 3 miejsce, brąz. Dla mnie to ogromny sukces!
Moja rodzina, mój syn, który zawsze we mnie wierzy. Motywuje mnie też to, że ten sport bardzo buduje silę, tą wewnętrzną i zewnętrzną. To że po każdym treningu czuję spełnienie i zadowolenie z samej siebie. Po treningu uśmiecham się przez cały dzień! Co więcej, zrozumiałam, że nie ma granic i ograniczeń, one są tylko w naszej głowie. Jeśli czegoś bardzo pragniemy i uwierzymy sami w siebie, to możemy więcej, niż nam się wydaje. Sukces to tylko kwestia czasu! Pisząc sukces mam na myśli spełnianie marzeń. Bo one są po to, żeby je spełniać!
Aneta Czepek - brązowa medalistka Mistrzostw Polski w Bulgarian Bag. Kocha sport całym sercem! Wraz z siostrą bliźniaczką uprawiają różne dyscypliny sportowe - od biegania, przez kolarstwo, aż po pływanie, pokazując to na Instagramie @Aktywne Bliźniaczki i inspirując inne kobiety do bycia aktywnymi.
Interwały mają wśród początkujących biegaczek złą reputację. Kojarzą się z zadyszką, bólem nóg i treningiem „nie do przeżycia”. Bardzo często wynika to z jednego powodu: interwały są wprowadzane za wcześnie albo wykonywane zbyt intensywnie. Tymczasem dobrze zaplanowane interwały mogą być wartościowym narzędziem również na początku – pod warunkiem, że są dopasowane do realnych możliwości organizmu.
Bieganie na czczo to temat, który regularnie wraca wśród biegaczek – szczególnie tych, które trenują rano lub szukają „dodatkowych” korzyści treningowych. Jedni je chwalą, inni zdecydowanie odradzają. Jak jest naprawdę? Jak zwykle w bieganiu: to zależy od osoby, celu i sposobu wykonania treningu.
Perfekcjonizm w bieganiu często przychodzi po cichu. Zaczyna się od dobrych intencji: chęci regularności, trzymania się planu, „robienia wszystkiego jak należy”. Z czasem jednak granica się zaciera i bieganie – zamiast wspierać zdrowie i samopoczucie – staje się kolejnym obszarem presji. Pojawia się napięcie, poczucie winy, a nawet lęk przed treningiem. Właśnie wtedy warto zadać sobie pytanie: czy naprawdę muszę biegać idealnie, żeby było to coś warte?
Dowiedz się, co piszczy w nowej kolekcji i nad czym aktualnie pracujemy! Bądź na bieżąco z promocjami i informacjami z wnętrza firmy. Obiecujemy tylko najbardziej kolorowe newsy :)
Progres W. Izbicki, N. Sztandera, Ż. Adamus Spółka Jawna
Jana III Sobieskiego 16, 32-650 Kęty
Copyright © Nessi. All rights reserved.