Podczas sesji zdjęciowej w Islandii mieliśmy okazję podziwiać niesamowite krajobrazy. Przeczytaj naszą opowieść o tamtejszej naturze i zobacz piękne kadry!
Jeśli myślisz, że coś nam się pomyliło, bo zielona wyspa to przecież I-r-landia, a nie I-s-landia, czeka Cię niespodzianka: pomimo tego że Islandia jest wyspą surową, wulkaniczną, są miejsca, które zachwycają morzem zieleni. Widzieliśmy rozległe, zielone łąki i wypasane na nich zwierzęta, spoglądaliśmy z niedowierzaniem na bajeczne pola mchu... to naprawdę magiczna kraina.
Było miejsce, które szczególnie nas zachwyciło i na pewno długo jeszcze pozostanie w pięknych wspomnieniach. To Eldhraun. Jak powstało? W wyniku erupcji wulkanu Laki, trwającej od czerwca 1783 do lutego 1784 roku. Jeśli wyobrażasz sobie, że to rozległe pole zastygniętej lawy, masz nieco racji. Ale tu wkracza do akcji wspomniana zieleń: pofałdowany teren pokrył się grubą warstwą mchu, który utworzył miękkie poduchy. Gdy jest mokro, ta obezwładniająca zieleń zapiera dech w piersiach. Cud natury.
Większość zwierząt, które napotykaliśmy po drodze – konie, owce, krowy – była w zagrodach. Dla Islandczyków niezwykle ważne są owce, będące przez wieki źródłem wełny i mięsa. Zwierząt tych jest ok. 2 razy więcej niż mieszkańców wyspy.
Nie da się też pominąć pięknych maskonurów, przeuroczych fok czy rybitw. Właśnie z tymi ostatnimi wiąże się pewna ciekawostka: Islandia walczy z problemem masowego ginięcia rybitw popielatych. Ptaki wygrzewają się na asfalcie, przez co – niestety – często są potrącane. Pojawił się nawet częściowo zrealizowany pomysł malowania dróg na różne kolory, by ptaki nie myliły asfaltu z plażą.
Musisz przyznać, że islandzka natura jest fascynująca!
Założyciel oraz współwłaściciel Nessi Sportswear. Ogarnia wiele rzeczy na raz, bierze udział w procesie od projektu, przez produkcję, po sprzedaż. Fan dobrego jedzenia, podróży, kociego mruczenia i… zakwaszanego soku z buraka! Jeździ na rowerze, pływa i biega. Na swoim koncie ma 4 starty maratońskie, z czego 3 ukończone - najlepszy z wynikiem 3:29:34.
Interwały mają wśród początkujących biegaczek złą reputację. Kojarzą się z zadyszką, bólem nóg i treningiem „nie do przeżycia”. Bardzo często wynika to z jednego powodu: interwały są wprowadzane za wcześnie albo wykonywane zbyt intensywnie. Tymczasem dobrze zaplanowane interwały mogą być wartościowym narzędziem również na początku – pod warunkiem, że są dopasowane do realnych możliwości organizmu.
Bieganie na czczo to temat, który regularnie wraca wśród biegaczek – szczególnie tych, które trenują rano lub szukają „dodatkowych” korzyści treningowych. Jedni je chwalą, inni zdecydowanie odradzają. Jak jest naprawdę? Jak zwykle w bieganiu: to zależy od osoby, celu i sposobu wykonania treningu.
Perfekcjonizm w bieganiu często przychodzi po cichu. Zaczyna się od dobrych intencji: chęci regularności, trzymania się planu, „robienia wszystkiego jak należy”. Z czasem jednak granica się zaciera i bieganie – zamiast wspierać zdrowie i samopoczucie – staje się kolejnym obszarem presji. Pojawia się napięcie, poczucie winy, a nawet lęk przed treningiem. Właśnie wtedy warto zadać sobie pytanie: czy naprawdę muszę biegać idealnie, żeby było to coś warte?
Dowiedz się, co piszczy w nowej kolekcji i nad czym aktualnie pracujemy! Bądź na bieżąco z promocjami i informacjami z wnętrza firmy. Obiecujemy tylko najbardziej kolorowe newsy :)
Progres W. Izbicki, N. Sztandera, Ż. Adamus Spółka Jawna
Jana III Sobieskiego 16, 32-650 Kęty
Copyright © Nessi. All rights reserved.